|



| Smolira, Żukowski |
|
| Dodał: admin | Dodano w piątek, 30 Kwiecień 2010, 5:37 |
Czesław Żukowski i Janusz Smolira
Wspomina: Mecze w Krasnymstawie gromadziły rzesze kibiców. Oczywiście gwoździem każdego sezonu były pojedynki z piłkarzami Izbicy. Ale Czesław Żukowski szczególnie zapamiętał spotkanie z Gwardią Chełm. Piłkarze Startu trenowali wówczas zwykle na błoniach i grobli. Trenera z krwi i kości nie było, wszystko odbywało się z potrzeby natury – wyżycia się i rywalizacji pomiędzy sobą. Ówczesnymi sponsorami można nazwać osoby, który zajmowały się drużyną. Wielkim fanatykiem piłki był gospodarz Marian Wiśniewski, szewc Miller. Umywalnia była w „Świerkach” u Witolda Kulawiaka. Gdzie pod studnią odbywała się pomeczowa odnowa biologoczna. Na mecze wyjazdowe Start jeździł samochodem marki “Lublin”, którego użyczała mleczarnia w Zażółkwi, ta sama która później została przeniesiona do Krasnegostawu i przekształcona w OSM. Kierownik mleczarni był kibicem i nie było problemów z przejazdami. Podobnie sponsorował klub inny kibic i działacz… Pomagała jajczarnia i inne zakłady. Gdy zabrakło sponsorów – na przejazdy składali się kibice, piłkarze i działacze. Wielkim talentem piłkarskim według Czesława Żukowskiego był niejaki Celestyn. Ten wyjątkowo wysportowany i bajecznie panujący nad piłką chłopak grał zwykle podczas treningów na bosaka. Zdarzało się, że i podczas spotkań mistrzowskich wolał ganiać bez butów. Z kolei najlepszym obrońcą był solidnie zbudowany Jan Błaszczak. Jednak bosonogi Celestyn ogrywał go niemiłosiernie przy aplauzie kibiców i przypadkowych obserwatorów. - Grałem tylko sezon w Starcie. Wyjechałem do Warszawy studiować na politechnice i po powrocie już nie wróciłem do zespołu. Wrócił natomiast mój brat Edward, który ukończył politechnikę we Wrocławiu. W klubie trenowało coraz więcej graczy. Pojawiały się kolejne talenty. Koniec odc. 13 / cdn |
|
| « AKTUALNOŚCI / Porażka 1:2 z Huraganem Międzyrzec | AKTUALNOŚCI / Start Krasnystaw – Orlęta Łuków 0:3 » |
| Dodaj komentarz |