Pierwszy Gol » Pierwszy gol – 1958, 1959 / Panie Czesiu – jak tam nos?
Rozpoczynamy opowieść o najbardziej niezwykłym klubie piłkarskim we wschodniej Polsce... O niezwykłych ludziach...

Pierwszy Gol
Pierwszy gol – 1958, 1959 / Panie Czesiu – jak tam nos?
,

Dodał: admin Dodano w piątek, 30 Kwiecień 2010, 5:37
Czesław Żukowski i Janusz Smolira
Czesław Żukowski i Janusz Smolira
Czesław Żukowski grał w Starcie tylko przez jeden sezon – 1959/60. Z tamtego okresu zapamiętał, że obok boiska był sad. Niedaleko też mieszkał pan Julian Prokopowicz, nauczyciel wychowania fizycznego. Do najlepszych piłkarzy Startu na przełomie lat 50-tych i 60-tych należeli: bramkarz Stanisław Stojański, oraz gracze w polu: Ryszard Korszla, Stanisław Sokołowski, Edward Żukowski, Władysław Patyk, Jan Błaszczak, Henryk Basiński, Zbigniew Stasiuk, Marian Szewczak, Tadeusz Zieleńczak, Bogdan Tomaś i Janusz Smolira.

Wspomina:
- W 1960 roku graliśmy w Tomaszowie Lubelskim mecz z Tomasovią. To było spotkanie decydujące o wejściu do „A”klasy. Miejscowi działacze tak byli pewni sukcesu, że przygotowali już święto z tej okazji. Po końcowym gwizdku miał być wielki bal z wystawnym przyjęciem. Alkohol mroził się w zimnej wodzie, a smakowite kurczaki doprawiano sosem i przyprawami. Czekała też gdzieś w ukryciu orkiestra. Tymczasem mecz się tak ułożył, że „biedacy” nie mogli wepchnąć piłki do siatki, choć już do przerwy mieli więcej niż dziesięć stuprocentowych okazji. Bramkarz Stojański dwoił się i troił, wchodząc w jakiś trudny do zdefiniowania trans – chwytał i wybijał wszystkie strzały i centry. W przerwie działacze Tomasovii, przyszli razem z milicjantami aby sprawdzić jego tożsamość, bo ktoś puścił plotkę, że jest bramkarzem Legii Warszawa i w wolnych chwilach grywa sobie w Krasnymstawie. Broniliśmy się całym zespołem, a na desencie został tylko Maciek Barański. No i przechwycił jeden z wykopów na uwolnienie, poszedł przebojem w kierunku bramki. Kiedy wszyscy myśleli, że będzie kiwał stopera, ten uderzył z 25 metrów i piłka zatrzepotała w siatce. Do końca nie potrafili wyrównać.

Mecze w Krasnymstawie gromadziły rzesze kibiców. Oczywiście gwoździem każdego sezonu były pojedynki z piłkarzami Izbicy. Ale Czesław Żukowski szczególnie zapamiętał spotkanie z Gwardią Chełm.
- Po jednym z twardych pojedynków sam na sam z rywalem, poczułem lekki ból nosa, ale krew mi nie poszła. Grałem więc nadal. Dopiero po kilku minutach Jasio Smolira patrzy na mnie i pyta z przerażeniem w oczach: – Czesiek, co z twoim nosem. Okazało się, że był złamany i przemieścił się gdzieś pod oko… Stefan Dąbrowa-Gładkowski nastawiał mi go ołówkiem. Zawsze kiedy spotykaliśmy się, albo przechodzili obok siebie to mnie pytał: – Panie inżynierze jak tam nos?

Piłkarze Startu trenowali wówczas zwykle na błoniach i grobli. Trenera z krwi i kości nie było, wszystko odbywało się z potrzeby natury – wyżycia się i rywalizacji pomiędzy sobą. Ówczesnymi sponsorami można nazwać osoby, który zajmowały się drużyną. Wielkim fanatykiem piłki był gospodarz Marian Wiśniewski, szewc Miller. Umywalnia była w „Świerkach” u Witolda Kulawiaka. Gdzie pod studnią odbywała się pomeczowa odnowa biologoczna.

Na mecze wyjazdowe Start jeździł samochodem marki “Lublin”, którego użyczała mleczarnia w Zażółkwi, ta sama która później została przeniesiona do Krasnegostawu i przekształcona w OSM. Kierownik mleczarni był kibicem i nie było problemów z przejazdami. Podobnie sponsorował klub inny kibic i działacz… Pomagała jajczarnia i inne zakłady. Gdy zabrakło sponsorów – na przejazdy składali się kibice, piłkarze i działacze.

Wielkim talentem piłkarskim według Czesława Żukowskiego był niejaki Celestyn. Ten wyjątkowo wysportowany i bajecznie panujący nad piłką chłopak grał zwykle podczas treningów na bosaka. Zdarzało się, że i podczas spotkań mistrzowskich wolał ganiać bez butów. Z kolei najlepszym obrońcą był solidnie zbudowany Jan Błaszczak. Jednak bosonogi Celestyn ogrywał go niemiłosiernie przy aplauzie kibiców i przypadkowych obserwatorów.

- Grałem tylko sezon w Starcie. Wyjechałem do Warszawy studiować na politechnice i po powrocie już nie wróciłem do zespołu. Wrócił natomiast mój brat Edward, który ukończył politechnikę we Wrocławiu. W klubie trenowało coraz więcej graczy. Pojawiały się kolejne talenty.

Koniec odc. 13 / cdn

« »

Dodaj komentarz



Pierwszy Gol © 2010. Design by LP.